Ed Sheeran - X.

By | czerwca 30, 2015 Leave a Comment

Ed Sheeran, dla większości to facet od Hobbita. Udowodnię, że nie tylko.

Z ogromną radością, dziele się z Wami moimi przeżyciami, związanymi z drugim studyjnym albumem pana Sheerana.

Muszę się przyznać, że Rudzielca słucham jakieś dobre dziesięć lat - zauroczyłam się jego młodziutką twórczością, za sprawą Ep-ki: The Orange Room . Czeluści internetu po raz kolejny, udowadniają, że kryją w sobie wiele dobrych i smakowitych perełek. Potem przyszedł czas na mini albumy min. You Need Me, Loose change, Songs I wrote with Amy, ósmy Ep No.5 Collaborations Project, nagrania unplugged dla MTV Rock, krążek +, a na nim takie hity jak: „The A Team” i „Lego House”. Po Hobbicie, to już cały świat stał się rudy.

Na X, nie znajdziemy tylu ballad i sentymentalnych dźwięków, jakie koiły nasze uszy na pierwszym krążku. Album ewidentnie popada w romans z popowym blichtrem. I chociaż, temat miłości i romansu, znów przoduję w tekstach, muzycznie jest zupełnie inaczej. Wyraziste melodie, bit, rap to tylko niektóre elementy, jakie prezentuję nam Rudzielec na łamach swojego najnowszego wydawnictwa. Ed nie zapomniał umieścić mimo wszystko, kilku ballad za który tak bardzo pokochał go świat.

Słuchając X, nie sposób nie zauważyć dodanych 5 groszy samego Pharrella Williamsa, który został zaangażowany przy jego produkcji. I chociaż płyta odznacza się różnorodnością, w całości prezentuję się dość spójnie. Z jednej strony kołyszę leciutko balladą, aby potem pobudzić i unieść na wyżyny energicznego bitu. To co ceni się w twórczości Rudzielca, to brak tzw. zewnętrznych pomysłów – każdy jego album jest odzwierciedleniem jego samego: własne teksty, produkcja, a na koncertach – człowiek orkiestra. Swobodnie można rzec – młody i zdolny.

Krążek X, jest godny polecenia, jak ktoś kiedyś powiedział – Sheeran tworzy „Muzykę, jaką normalni ludzie pokochają”.

Moja ocena 10/10
Nowszy post Starszy post Strona główna