Żona Bankiera - Cristina Alger. Recenzja

By | kwietnia 02, 2019 Leave a Comment
Eksperyment, który wypalił.

Książka stanowi dla mnie eksperyment, gdyż wcześniej nie miałam okazji zetknąć się z twórczością autorki. Kiedy pojawiła się okazja, przejścia w świat brudnych pieniędzy, kłamstw, a nawet morderstw, skusiłam się z czystej ciekawości – to, była bardzo dobra decyzja.

Żona Bankiera, to coś więcej niż książka z kategorii thrillery i kryminały, to żywiołowa historia dwóch kobiet, których losy już kiedyś się zetknęły. Opisy skonstruowane przez Cristine Alger, zostały precyzyjnie skonstruowane, aby pobudzić wyobraźnię czytelnika ( i to wielbię najbardziej w książkach), nie raz odniesiecie wrażenie, że „oglądacie” naprawdę dobry film. Fabuła wsysa niczym czarna dziura, już od pierwszych stron, chociaż, nie przeczę, otwierałam książkę z lekkim dystansem i ewentualnym czerwonym alertem z tyły głowy, a tu zaskoczenie! Autorka lekkością pióra, przenosi nas do ciężkiego świata, gdzie pieniądz zmienia ludzi i rządzi ich sumieniem, dając poczucie bycia Bogiem losu, a nawet życia innych, przysłowiowo tych mniejszych od siebie. Dynamika oraz zaskoczenie, to naprawdę dobry duet na bestsellera, a jeżeli dodacie do tego nieprzewidywalny koniec historii, poczujecie się naprawdę dobrze, jak po sytym obiedzie z deserem.

Książka splata ze sobą losy dwóch kobiet Annabel i Mariny. Pierwsza kobieta, jest młodą żoną bankiera, która niewiele wie o pracy swojego męża, porzuciła swoje życie oraz prace zawodową, aby przenieść się wraz z ukochanym do Genewy. Ich wspólne plany oraz marzenia legną w gruzach, kiedy do drzwi apartamentu przyjdzie na ustach policji, wiadomość o śmierci męża w katastrofie lotniczej. Annabel od tamtego momentu, żyje w amoku, przenosi się do świata z którego lepiej uciec jak najszybciej, w którym bezpieczniej wiedzieć, jak najmniej. Nie wierząc w oficjalną wersję śmierci, kobieta przeprowadza na własną rękę, prywatne śledztwo, odkrywając tym samym szokujące fakty z życia własnego męża. Marina, to młoda dziennikarka, która bardzo ciężko pracowała na swoją obecną pozycję, pod skrzydłami wymagającego szefa Duncana. Razem pracują od dłuższego czasu, nad głośną sprawą dotyczącą piramidy finansowej oraz powiązania jej z zagranicznymi bankami. Dziewczyna przebywając na zasłużonym urlopie, przy boku ukochanego, dostaję cynk od swojego przełożonego o natrafieniu na nowy trop. Mały pendrive, przekazany przez nieznajomego, podczas porannego biegu, zmienia wszystko w życiu dziewczyny. Przysłowiowym gwoździem do trumny, okazuję się, szokująca i nagła śmierć Dunkana, w której przypadek nie wierzy sama Marina. Obie kobiety zostają uwikłane w intrygę, której wszystkie drogi prowadzą do tego samego banku. Czy wyjdą z tego cało? Czy uda im się wynieść prawdę na światło dzienne? O tym musicie przekonać się sami.

Żona Bankiera, to świeży powiew na samym początku wiosny. Genialna pozycja, która śmiało może trafić do większej grupy odbiorców, a nie tylko zapaleńców kryminałów. Jeżeli chcecie dobrej historii, która wciąga, nie nudzi, jest nasycona zwrotem akcji, szybkim tempem, a każdy z bohaterów nosi na twarzy przysłowiowego pokerfeca, to oto lektura dla Was.

Jeżeli zobaczycie opis książki, dajcie się jej ponieść, zapewne tak samo jak ja, nie pożałujecie. Żona Bankiera, naprawdę zaspokoją głód, nie ma co czekać – sięgnijcie po historię Annabel i Mariny.

Dziękuję raz jeszcze wydawnictwu Zysk i S-ka, za możliwość zapoznania się z lekturą, bez najmniejszego zawahania daje 10/10 :)
Nowszy post Starszy post Strona główna

0 komentarze: