Bądźmy dobrej myśli – Caroline Setterwall / Recenzja

By | maja 21, 2020 Leave a Comment
Gdy los odbiera Ci wszystko.

Sięgając po książkę Caroline Setterwall, nie sądziłam, że przeżyję taki wewnętrzny, emocjonalny szok. Nie sądziłam, że autobiografia ( nie pierwsza z którą miałam styczność), wywoła we mnie tyle smutku współczucia, zrozumienia mieszającego się z pytaniem „Dlaczego?”.

Jakiś czas temu na swoim Instagramie, dzieląc się z Wami swoimi pierwszymi odczuciami związanymi z ową książką pisałam min: „ Czasami po burzy wychodzi słońce, zakochujesz się, na świat przychodzi Wasze dziecko i mimo, że bywa ciężko, w ogólnym rozrachunku czujesz szczęście...tylko nie myśl o tym za głośno, bo jeszcze los usłyszy i wytnie Ci numer, niezbyt przyjemny, żeby nie powiedzieć bolesny…”. No właśnie, przecież w życiu chodzi o to aby mieć nadzieję na lepsze jutro, aby czerpać garściami jak najwięcej radości, uśmiechu, szukać tych najmniejszych szczęść, więc do cholery o co chodzi?

Caroline pewnego dnia otrzymuje od swojego chłopaka Aleksa e-mail, w którym zawarte są hasła do komputera, kont bankowych oraz inne ważne dokumenty, upoważnienia potrzebne na…wypadek śmierci mężczyzny. Wiadomość zakończona jest zwrotem do ukochanej „Bądźmy dobrej myśli”. W kolejnym rozdziale przenosimy się już do teraźniejszości, gdzie wszystko się kończy, a być może zaczyna tylko nasza bohaterka jeszcze nie wie, że nagła śmierć jej ukochanego we śnie, staje się początkiem jej własnej drogi, drogi samotnej kobiety, samotnej matki, z ogromnym bólem w sercu oraz milionem pytań co tak naprawdę się wydarzyło.

Książka ułożona jest w część teraźniejszą oraz to co było przed śmiercią Aleksa . Możemy poznać naszych bohaterów, ich pierwsze spotkanie, rozterki związkowe, powody emocjonalnego zamknięcia Aleksa, chwiejność Caroline, ciąże oraz związane z nią etapy miłości między dwojgiem tych ludzi, a także sam poród i krótkie wspólne zycie rodzicielskie. Towarzyszymy Caroline na bieżąco w jej świecie bez Aleksa, cała sytuacja gdy leży on za drzwiami martwy w łóżku, a ona jako jedyna boi się wejść i z nim pożegnać, jej wewnętrzny strach, warto zaznaczyć, że bohaterka opisując swoje emocje, zwraca się bezpośrednio do Aleksa (jakby cały czas z nim rozmawiała) poruszy nie jednego twardego czytelnika.

Książka ukazuję też jak w Szwecji podchodzi się do tematu śmierci, pogrzebu, tego co można uczynić z ciałem po śmierci. Pewne sytuacje mogą nas zdziwić, że są takie liberalne w podejściu do ciała, którego dusza już z niego umknęła. Począwszy od długiego oczekiwania na termin pogrzebu, przez tzw funeral planner, który zajmuje się wszystkim co związane z ceremonią pogrzebową, przez ulubione utwory zmarłego, kolor, kwiaty, kończąc na prezentacji uwieńczonej kilkoma wspomnieniami bliskich zmarłego. Tym co zapadnie mi w głowie, to tzw miejsce pamięci. Aleks został poddany kremacji po śmierci, jego ciało nie zostało złożone go grobu, gdyż mężczyzna nie chciał aby bliscy przychodzili do niego, biczując się bólem oraz tęsknotą, dlatego jego szczątki zostały rozsypane na górce zwanej potocznie miejscem pamięci. Tam też jest taka rozterka Caroline, która w sumie nie do końca wie gdzie stanąć, gdzie ułożyć znicze, gdzie przysiąść i porozmawiać ze swoim ukochanym.

Bądźmy dobrej myśli, to także walka z tym co dalej. Trzeba odszukać siłe woli do życia, przecież chociaż ktoś bliski nam umiera, ktoś inny nas potrzebuję – w tej sytuacji synek, który nie ukończył jeszcze roku. Autorka opisuję nieudolność służby zdrowia, tego jak ozięble traktuje się ludzi pogrążonych w żałobie, żeby nie powiedzieć depresji. Wydaje mi się, że książka stanowi głośne pożegnanie z ukochanym, zmiana otoczenia, mieszkania, sesje u pani psycholog, bliscy, rodzina, dziecko w zachowaniu oraz twarzy którego widzisz swojego zmarłego męża – to wszystko już się przydarzyło Caroline, autorka robi kolejny krok do przodu, być może komuś swoja ksiązką przyniesie ukojenie, zrozumienie, nadzieję na lepsze jutro, żeby nie powiedzieć da siłę.

Po lekturze wyszłam inna, znam strach o śmierć bliskich, którzy walczą z ciężką chorobą każdego dnia, jednak nie wiem co bym zrobiła na miejscu Caroline. Uważam, że jest bardzo silną kobietą oraz mamą mimo chwiejności orz stanów depresyjnych. Książka pokazuje, że nawet w największym szambie życiowym, musimy być dobrej myśli, bo to daje nam siłę na lepsze jutro. Temat ciężki, ale mimo wszystko, kartki przechodzą jedna za drugą, prowadząc nas na koniec powieści.

Przeczytajcie! Naprawdę warto! Zysk i S-ka - dziękuję.



Moja ocena 9/10
Starszy post Strona główna

0 komentarze: