Grube wióry - Rafał Pacześ / Recenzja

By | października 14, 2020 Leave a Comment


 Życie Cię zaskoczy.

 Rafał Pacześ, zaskakuję za każdym razem. Można o nim powiedzieć, że jest zdolny, przedsiębiorczy,  ale jednocześnie twardo stąpa po ziemi, trzymając łeb na karku. Moja pierwsza styczność z Paczesiem, nastąpiła w czasach gdy na TVP2 był krótki program (chyba w piątki) stand-upowy, prowadzony przez Kacpra Rucińskiego -  to tam, można było poznać, min takie perły jak osoba autora książki Grube wióry. Pierwszy raz na żywo, Rafała Paczesia mogłam zobaczyć podczas charytatywnego występu w warszawskim Palladium, występując na jednej scenie min z takimi osobami jak Abelard Giza, Tomasz Jachimek czy Katarzyna Piasecka, wypadł naprawdę mega dobrze, a żart o wpadaniu za łóżko pozostał w moim małżeństwie do dnia dzisiejszego.

Tak, obserwuję działalność autora Grubych wiórów od dawna, może dlatego, że jest w nim coś autentycznego, prawdziwego, a może dlatego, że przypomina mi moje czasy oraz znajomych, gdy wychowywałam się na pograniczu warszawskiego Czerniakowa oraz Sielc. Osobiście nie pochodziłam z rodziny alkoholowej czy rozbitej, ale moi znajomi, jak również mojego ojca z podwórka, nie raz przypominali bohaterów książki.

Grube wióry, po pierwsze wciągnęłam na dwa wieczory ( zapewne, gdyby nie praca, dzieci itd. zarwała bym nockę), po drugie jeśli jeszcze do końca nie wiecie czym one są , od razu musicie wiedzieć, że  POWIEŚCIĄ! Tak, dokładnie tak, powieścią, nie zbitkiem dialogów z występów czy wywiadem rzeką! To powieść, która wciąga, bo jest jak jej autor – autentyczna.

Jeżeli ktoś bliżej zna twórczość Rafała Paczesia, jego historie oraz anegdoty z życia, być może gdzieś wśród bohaterów książki odnajdzie namiastkę życia autora lub jego samego.

Grube wióry, to powieść o problemach z alkoholem, mrocznych historiach z życia gangsterów, o gonitwie każdego dnia, nie wiadomo za czym, to także problemy w związkach, pracy, życiu rodzinnym, jednak wewnątrz znajdziecie, również szczerą miłość, przyjaźń oraz tzw gentlemeńskie umowy.

Oskar ( dla mnie trochę alter ego autora) młody mężczyzna z rozbitej rodziny, gdzie alkohol zabrał ojca, mimo wszystko wierzący w ludzi oraz to, że kiedyś znajdzie kogoś lepszego niż blachara, która wymieniła go na bogatszy model.  Łodzianin, pracujący jako handlowiec u skąpego prywaciarza, klepiący życie od 10 do 10, pewnego dnia w robocie poznaję nowego, ale starszego  kolegę – Wiktora. Ten drugi jak się okazuję ma już na koncie rozwód, nowy związek i kolejne dziecko, a do tego psychopatyczną ex, która nie cofnie się przed niczym. Panowie pomagają sobie wzajemnie nie tylko w pracy, ale jak się później okazuję, w życiu prywatnym. Co z tego wszystkiego wyniknie – musicie się sami przekonać i odwiedzić Łódź, jakiej być może część z Was nie zna 😊

Książka napisana jest we współczesnym języku, z opisami czasem tak konkretnymi, że sceny otwierają się przed Wami niczym klatki filmu. Pacześ zdecydowanie wiedział co robi, co chce nam pokazać, czego oczekuję od powieści – jak na debiut pisany, wyszło mu naprawdę zacnie. I chociaż gdzieś może czasami popłynęła wyobraźnia, a końcówka lekko przyśpieszyła, jakby autor chciał to zakończyć i spiąć wątki na szybko w jedno, to i tak książka jest naprawdę warta uwagi, nieprzereklamowana, konkretna, zapewne inna niż wszystko co do tej pory zrobił Rafał Pacześ. Grube wióry to powieść, tragikomedia, która czyta się mimo wszystko lekko, szybko, bez zbędnego pitu pitu.

Gorąco polecam na jesienny wieczór!

Moja ocena 8/10

Starszy post Strona główna

0 komentarze: