Zbrodnia wigilijna – Georgette Heyer / Recenzja


Świąteczny dreszczyk.

 

Od listopada zawsze mam taki okres na zimowe książki, nie oszukujmy się, że większość z nich kręci się wokół tematu rodziny, miłości, marzeń, na których końcu zawsze jest jakiś happyend. Uwielbiam tego typu książki, ponieważ zauważyłam, że od kilku lat gdy przy moim boku mam swoją prawdziwą miłość oraz dwie mniejsze w postaci swoich dzieci, moja wrażliwość jest bardziej dojrzała, przez co i ja dojrzałam do lektur klasycznie babskich. Nie mniej jednak BARDZO ucieszyła mnie wieść, że będę mogła przeczytać coś świątecznego inaczej. Zbrodnia wigilijna to książka, która od pierwszego momentu, na myśl przywoływała mi zeszłoroczny hit kinowy  Na noże.

Historia w książce dzieje w malowniczej angielskiej wsi, otulonej śniegiem niczym pierzynką. Wyobraźcie sobie, cisza, która zawsze towarzyszy zimie, gdzieś tam przedziera się hulający wiatr, kraczą wrony na drzewach, na horyzoncie tylko biel, a w domu trzaska drewno w kominku… Właścicielem owej posiadłości jest zrzędliwy sknerusem Nathaniel Herriard. Do Lexam Manor, idąc za pomysłem najlepszego, najcieplejszego człowieka w rodzinie, będącego jednocześnie bratem Nathaniela, zjeżdża się cała rodzina, aby spędzić wspólnie Bożonarodzeniowe chwile.

W posesji gromadzi się spora liczba osób ( plus służba) – tutaj trzeba uważnie czytać, aby w miarę połapać się kto jest kim. Rodzina tak samo jak sam Nathaniel, bardzo ubolewa nad Bożonarodzeniową wieczerzą, ale to jednak święta, czas w którym powinno się przymykać oczy na pewne sprawy, poza tym wuj jest stary i nie wiadomo ile jeszcze pożyję…i co stanie się z jego majątkiem? Wyobraźcie sobie święta, nikt tak naprawdę nie chce tu być, każdy ma sztuczny uśmiech na twarzy, wymuszoną postawę wb reszty członków rodziny, każdy myśli o tym aby wrócić jak najszybciej do swojego domu, nad stołem wisi atmosfera napięcia, niechcenia, wyrzutów, które gromadzą się od lat. Jaka jest reakcja, kiedy zostaje znalezione ciało martwego Nathaniela? Prawdopodobnie wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że morderca właściciela posiadłości, jest wśród przybyłych gości.

Książka jest okraszona angielskim humorem i mimo, że motywem przewodnim jest morderstwo, czytając ją można się naprawdę świetnie bawić. Uwierzcie mi, że tak mnie wciągnęła, że zarwałam noc 😉 naprawdę dawno, aż w sumie to nie pamiętam kiedy ostatni raz, miałam taką sytuację. Autorka książki, mimo że żyjąca bardzo dawno temu, stworzyła coś, co nie ulega zmianie czasowej, kulturowej, modzie kreowanej co każde dziesięciolecie. Pamiętajmy, że pani Georgette Heyer, umarła w roku 1974, znakomicie pamiętała więc czasy przed obiema wojnami oraz tuż po niej. Trzeba też pamiętać, że thriller swoją premierę miał w roku 1941, a mimo to jest ponadczasowy.

Wracając do treści książki, autorka idealnie wykreowała każdą postać w niej występującą – ilość imion może, a i owszem przytłoczyć rzutem na taśmę, jednak są tak dobrze zindywidualizowane, ubarwione w swojej zgryzocie, że nie można ich nie pokochać. Lekki styl w jakim została napisana, trafia w najbardziej wysublimowane gusta, czytając zbrodnie wigilijną, to jak konsumować deser pod postacią pianki wewnątrz której słodycz ściera się z czymś kwaśnym oraz pikantnym, dając w ostatecznym rozrachunku błogość, która zaspakaja wszystkie kubki smakowe.  Jeżeli jesteście kryminalnymi wyjadaczami, możliwe, że w pewnym momencie odszukacie sprawcę zbrodni, jednak nie oderwiecie się do ostatniej kartki – bo taka magia tej lektury.

Jeśli już macie dość przygotowań do Świąt, a wieczorem chcecie oderwać się na moment od rzeczywistości, jeżeli nie macie jeszcze pomysłu na prezent pod choinkę, to Zbrodnie Wigilijne od wydawnictwa Zysk i S-ka są idealnym wyborem.

Dziękuje 😊

Moja ocena mocne 9/10

 


Komentarze

Popularne posty