Ktoś jest w twoim domu - Stephanie Perkins


 Jeśli jako młodzi ludzie oglądaliście hity lat 90/00 pt Krzyk czy Koszmar minionego lata, Ktoś jest w twoim domu zapewne da Wam poczuć podobny klimat, chociaż młodzież bardziej współczesna, jednak w głębi szuka tego samego ( wymarzonej miłości, akceptacji, marzy o wielkich czynach, gdy tylko skończy naukę w murach szkoły).

Makani Young na skutek pewnych zdarzeń oraz rozwodu rodziców, przeprowadza się do babci na amerykańską prowincję, gdzie każdy zna każdego . Nie ma co się dziwić, że ciężko jest się przestawić zwłaszcza, gdy do tej pory mieszkało się na terenie beztroskich Hawaii. Ogólnie nastolatkom nie jest łatwo, to wie każdy,  a gdy zostają z dnia na dzień wyrwani ze swojego bezpiecznego świata bez przyjaciół, a rodzice interesują się tylko sobą,  wiadomo, że nie będzie prosto.  Makani przylega do paczki odludków, obserwuję życie szkolne pobocznie, słuchając przy tym swoich znajomych. W jej świecie pojawia się pierwsze zauroczenie, pocałunki…rozczarowanie.

Na całym tle beznadziejnego życia nastolatków, w mieście powoli giną uczniowie szkoły, do której została zapisana Makani tuz po przylocie. Bez względu na to czy znała dobrze ofiary, czy raczej kojarzyła je tylko z widzenia, czuje się nieswojo każdego dnia coraz bardziej, a koszmary przeszłości  oraz rozczarowania teraźniejszości, nie poprawiają jej stanu zdrowia fizycznego oraz psychicznego.

Ekipa Makani, komentuję za każdym razem wydarzenia do jakich dochodzi w miasteczku, wspominając poszczególne osoby które zabito, sposób w jaki tego dokonani, czy tego kto ich nie lubił lub komu zaszli za skórę. Sceny te bardzo nasuwały mi na myśl, chwile ze slasherów które wyżej wspomniałam i tylko czekałam, kto ze znajomych okaże się zdrajcą, świrem i ostatecznie mordercą.

Widać, że autorka lubuje się w slasherach, tudzież wzorowała się na nich podczas pisania książki, grupki młodzieży począwszy od outsiderów, nerdów, przez umięśnionych sportowców, zakochanych we własnym odbiciu, skończywszy na idealnie ciętych z metra sztucznych dziewczynach dla których kolor butów musi idealnie współgrać z ich aktualnym odcieniem skóry. Tym co jest godne uwagi, to utrzymywanie tajemnicy głównej bohaterki, przez bardzo długi okres w książce, niestety morderca wpada zbyt szybko, co zbija całą akcję i spuszcza powietrza z książki.

Nim jednak morderca zostaje ujawniony, trup ścieli się coraz szybciej i gęściej niczym u J.K. Rawling w dalszych częściach Potterowej sagi. Takie jest założenie slaherów, dużo krwi, flaków, krzyku i wielka niewiadoma. Książce bliżej do horroru o czym zapewnia nas już sama okładka oraz opisy scen, przez które będziecie chcieli mieć zapalone światło w pokoju. Jak to bywa w tego typie książek czy filmach, fabuła może wydawać się naciągana, a każda z postaci przewidywalna. Ja osobiście swego czasu dużo wchłaniałam horrorów, a slasherowe klimaty stanowiły dla mnie jeden z elementów fundamentu owego gatunku, dlatego chwilami miałam wrażenie, że już wiem co zaraz nastąpi, kto zginie, kto kogo rozczaruje, bo tak działa schemat.

Powieść, chociaż ja dalej upieram się przy nazwie horror/ slasher, Ktoś jest w twoim domu, to dobra rozrywka dla konkretnego odbiorcy, który po przeczytaniu owego gatunku, nie boi zgasić światła w pokoju.

Moja ocena 6/10

 

Komentarze

Popularne posty