Władca Much - Wiliam Golding /Recenzja


 Są takie książki, obok których nie można przejść obojętnie, to te które na stałe powinny wejść w kanon lektury szkolnej, aby młodzież miała okazję dotknąć czegoś ciekawego, a z czasem dobrze wspominać niczym Zbrodnię i Karę czy Mistrza i Małgorzatę. Są to książki jak dla mnie ponadczasowe, które nigdy nie zestarzeją, które zawsze znajdą miejsce w społeczności, bez względu na rok, czas aktualnych wydarzeń na świecie czy rozwój technologii. Do takich zaliczam powieść, odnośnie której  poniżej przedstawię Wam kilka moich zdań.

Jakże moje oczy i uszy ucieszyła nowina, kiedy okazało się, że wydawnictwo Zysk i S-ka wyrzuca na rynek po tzw lifcie, Władcę Much autorstwa Wiliama Goldinga. Być może część z Was zna ową książkę, może komuś obił się o uszy tytuł, może ktoś z Was, widział film nakręcony na podstawie powieści z roku 1990 w reżyserii Harrego Hooka.

Książka zaczyna się niewinnie, przenosi nas na błoga rajską plaże, pełną złotego, ciepłego piasku, błękitnego nieba, czystej wody, która zachęca aby w niej się zamoczyć. Wyspa oferuje nam smak kokosa, oraz widok rafy koralowej – istne wymarzone wakacje. Nie dajcie się zwieźć. Na tej wyspie znajduję się grupa chłopców, którzy jako jedyni przeżyli katastrofę lotniczą ( co już jest ciężkim odbiciem psychicznym dla nich) musze stworzyć sobie tutaj dom, aby przetrwać do czasu, kiedy zostaną odnalezieni. Początkowe błogie chwile, zostają zburzone po wyborze przywódcy, wzbudzając w chłopcach najbardziej prymitywne zachowania. Rajska plaża okazuje się, diabelnym przedsionkiem.

Władca Much w odczuciach, do książek prostych, łatwych i miłych nie należy. Wydaje mi się, że do niej trzeba dojrzeć, albo zwyczajnie mieć osobiste odczucie wb świata. Książka zmusza do myślenia – i to jest jej plus. Wyciąga nasze szare komórki na pole bitwy, aby pokazać, że jest coś więcej niż tylko czarne, białe, zimne i ciepłe. Władca Much to obraz, który skłania się wb odnośników biblijnych, to także zwrot w stronę walki o władzę, podziału na różne rządy, o tym, że ktoś chce być liderem i reszta idzie za nim ślepo, że ktoś się może buntować, bo tak naprawdę chce dobra dla wszystkich, tylko nie wszyscy to widzą. Władca Mich pokazuję, jak silne jednostki potrafią zmanipulować umysły ogółu i wykorzystywać je do swoich celów. Książka opiera się na społeczności tworzonej przez dzieci, które nie miały do końca możliwości wykorzystać wiedzy życiowej, aby wytworzyć w sobie pewne ruchy cywilizacyjne, wyciągają to co wyciągnęły z domu, pokazują swoje charaktery,  tak naprawdę są na swój sposób odbiciem dorosłych ludzi.

Golding stworzył dzieło w którym czytelnik z jednej strony potrafi odnaleźć swoje miejsce, czuć się jednym z chłopców, z drugiej jednak ma świadomość, że niczym demiurg w osobie narratora obserwuję wszystko z góry. Golding jak na Noblistę przystało, tworzy świat który przeraża i jednocześnie zaskakuję, żeby nie powiedzieć fascynuję, bardzo jasno przedstawia dramaty poszczególnych bohaterów, których można lubić, nienawidzić, albo zwyczajnie im współczuć. Jeśli poznacie Władcę Much, to ta historia zostanie z Wami już na zawsze, autor stworzył coś, orając końcówką umysł nawet najbardziej wybrednego czytelnika. O co chodzi, to już musicie sami się przekonać.

Moja ocena 10/10

Komentarze

Popularne posty