Dzień czekolady – Anna Onichimowska / Recenzja

 
Uwielbiam książki dla dzieci, które trafią każdego dorosłego. Poruszą, zmuszą do refleksji, myślenia poza horyzontem codzienności i tego co nam – starym, wydaję się najważniejsze. Miłość, dzieciństwo, tęsknota, przyjaźń, przywiązanie. To i jeszcze wiele innych uczuć, poczujecie czytając Dzień czekolady.

Czasem niewiele, to bardzo dużo. Tak też jest w przypadku książki Anny Onichimowskiej. Zaledwie 50 stron, okraszonych dodatkowo przepięknymi ilustracjami Emilii Dziubak, wyniesie Was na morze życiowych rozterek, z którymi przyszło zmierzyć się naszym małym bohaterom.

Dzień czekolady to historia o czasie, który przynosi nam zmiany, lęki, marzenia, tęsknotę ( często nieodwracalną za bliskimi, których już przy nas nie ma) przyjaźń oraz miłość. Jak już wcześniej wspomniałam, w książce występuję dwójka małych bohaterów – Monika oraz Dawid, to 7-letnie dzieciaki które muszą zmierzyć się z problemami, często trudnymi jak na ich wiek do zrozumienia. Rzeczywistość, zwana życiem dosięga nas wszystkich w różnym wieku, często jako rodzice staramy się uchronić nasze maleństwa przed życiem – jednak czasami chyba lepiej usiąść, wytłumaczyć, być może zabrać np. na pogrzeb, wszak śmierć jest elementem każdego z nas.

Wiadomo, że wychowywanie dzieci, to bardzo indywidualna sprawa, często wnosimy to co nas ukształtowało, czasem chcemy uniknąć błędów własnych rodziców, starając się podchodzić do naszych dzieci w zupełnie inny sposób. Nie ma instrukcji obsługi wychowywania dzieci, nie ma złotej zasady jak być najbardziej idealnym rodzicem, wiadomo, że każdy z nas popełni jakiś błąd – tak wygląda życie, ale książki podobne do Dnia czekolady, już od najmłodszych lat naszych dzieci, pomogą im oraz nam przejść przez trudne tematy.

Książka nie jest napisana językiem prosty, jednak język ten trafia do najmłodszych, być może to kwestia nas dorosłych, którzy wymagają/ oczekują zupełnie czegoś innego, zapominając przy tym jak pewne tematy odbierają dzieci. Sprawia wrażenie uciętych wątków, co w opinii innych znajomych było dość chaotyczne, dla mnie to zwyczajna otwarta furtka do zadawania pytań nam dorosłym przez dzieci, dzięki czemu staje się lekturą bardziej interaktywną, daję wstęp do tematu, który później my jako rodzice, opiekunowie powinniśmy pociągnąć. To tylko pokazuję, że autorka nie narzuca swojej wizji świata emocji, jest tylko jego zalążkiem, fundamentem, na który my – dorośli, powinniśmy położyć cegły wg naszego wewnętrznego planu.

Osobiście polecam Dzień czekolady. To coś więcej niż książeczka dla dzieci z przepięknymi ilustracjami, to wstęp do rozmowy z naszymi pociechami.

Moja ocena 8/10

Komentarze

Popularne posty