Dziewczyna w drugim rzędzie – Aurelia Blancard / Recenzja


 Z wiekiem przestawiam się na kategorie książek, po które wcześniej jakoś zbyt często nie sięgałam. Kryminały i thrillery, to dla mnie ostatnio coraz szersze pole, na które zaglądam i mile się zaskakuję, (jeśli wyraz mile, można użyć przy tych gatunkach), dlatego bardzo ucieszyłam się na wieść, że będę mogła zapoznać się z nowym tytułem Aurelii Blancard.

Uwaga! Nie dajcie się nabrać, Aurelia Blancard to nasza rodzima pisarka, która debiutowała w 2020 r Uściskami -  już żałuję, że do tej pory nie zapoznałam się z książką. Autorka urodziła się na Śląsku, jednak widziała spory kawałek świata, dzięki czemu obrazy oraz znajomość takich miejsc jak Dakar, Tuluza czy Saint- Tropez, przekładają się na niesamowity klimat prezentowany w jej książkach.

Dziewczyna w drugim rzędzie, to historia, która przenosi nas do współczesnej Francji, dzieje się na dwóch płaszczyznach bohaterek: ciężarnej Lidii, która sprowadza się do domu przyjaciela swojego męża, na przedmieścia Beaufort oraz Cathy, redaktorki, która wyniosła się Beaufort kilka lat wcześniej do Paryża, aby po latach tutaj wrócić i napisać porządny artykuł dotyczący morderstwa jej klasowej koleżanki, Samanthy Fournier.

Książka, zaliczana jest to gatunku thriller psychologiczny, powiem Wam, że faktycznie działa na głowę, lub jak kto woli „siada na banię”. Opisy oraz naprawdę realistyczne, wręcz żywe postacie, wchodzą na wyobraźnię odbiorcy, dzięki czemu jesteśmy bardziej obserwatorami, czującymi dość często na własnej skórze dotyk promieni słońca, zapach tamtejszej piekarni czy słysząc trzepot skrzydeł przerażających w swoim byciu gołębi. Pogrzebałam trochę na temat książki i dowiedziałam się, że jest oparta o prawdziwe wydarzenia – to chyba jeszcze bardziej wprowadza dreszcz na plecach, jednak pragnę zauważyć, że ten fakt dotarł do mnie po przeczytaniu Dziewczyny w drugim rzędzie, co tylko jeszcze bardziej utwierdziło mnie w tym, że Aurelia Blancard ma walory na pisarkę rzędu bestseller.

Co do samej historii, jak już wcześniej wspomniałam, dzieje się w jednym czasie, jednak z punktu dwóch kobiet, które ostatecznie się spotykają – Cathy chodziła do jednej klasy z mężem Lidii, znała także przyjaciela, który użyczył rodzinie ciężarnej swojego domu pod nieobecność. Jak to bywa z powrotami do domu, wracają wspomnienia, często dawne znajomości lub historię o których człowiek nie chce pamiętać lub które wyrzucił z głowy. Cathy walcząc o swoją pozycję w redakcji, podejmuję się napisać naprawdę dobry artykuł odnośnie morderstwa, z pozoru idealnej kobiety, córki , żony i przyjaciółki. No właśnie im bardziej ciągnie serie wywiadów, które coraz bardziej przypominają śledztwo, tym coraz więcej mrocznych prawd wychodzi na jaw, jak się okazuję, nie tylko na temat samej zamordowanej. Tutaj stawiam kropkę, resztę fabuły, zostawiam w Waszych rękach, dajcie się wciągnąć, pobawcie się sami w detektywów. Dodam tylko, że końcówka książki wbija w fotel i zostawia w głowie dzwoneczki pt „O cholera”. To co dla mnie osobiście jest na plus, to wpleciony wątek polski, trochę klimatu, wspomnień jednego z bohaterów. Az teraz czuję zapierający dech w piersiach powiew powietrza na szczytach naszych gór, czy zapach lokalnych, tradycyjnych potraw.

Jak na drugie dziecko autorki, książka jest naprawdę dobra, chociaż wiadomo – mogła być lepsza, ale nie ma się co czepiać. Liczę, że  Aurelia Blancard dopiero co się rozkręca w świecie słowa pisanego i jeszcze nie raz zaskoczy nas czymś dobrym! Dziewczyna w drugim rzędzie, to skarbnica tajemnic, zagadek, realnych postaci, codziennego życia, oraz creepy klimatów, gdzie gołębie ( a nie kruki czy wrony), grają pierwsze skrzypce.

Zdecydowanie polecam i dziękuję Zysk i S-ka za kolejną podróż z książką.

Moja ocena 7/10

Komentarze

Popularne posty