Matka siedzi z tyłu. Opowieści z d**y wzięte – Joanna Mokosa-Rylska/ Recenzja


 Książka, zbitek przemyśleń, myśli i słowa konkretnej babeczki, przelane z bloga na papier w formie książki – jak zwał tak zwał, jeśli potrzebujecie odskoczni od przytłaczającej Was codzienności, to trafiliście w idealne drzwi.

Joanna Makosa- Rylska, znana być może części Wam jako blogerka Matka siedzi z tyłu, także producentka, kierowniczka produkcji, dziennikarka, prywatnie matka, partnerka, która jak każda z nas musi zawsze umieć wyjść z sytuacji – nie tylko tej zawodowej.

Czytywałam po kilka rozdziałów przed snem / czasem tylko po jednym, gdyż sięgałam po książkę ok  w północy, gdy chata na dzień następny była odpicowana, dzieci wykapane chrapały w łóżkach/ jako odskocznia od codzienności, na mnie działała idealnie. Czasem śmiałam się w głos ( miny męża obok bezcenne), czasem przypominałam sobie podobne sytuacje z mojego życia, czasem mówiłam sama do siebie „ Dokładnie, skąd to znam”, a czasem…zastanawiałam się nad tym co by moje koleżanki zrobiły, gdyby tak otwarcie o nich pisała? Część historii jednak budziła moje przekonanie, czy są one na pewno prawdziwe, czy jednak może przekoloryzowane? Suma summarum – wrażenia pozytywne.

Dystans, tylko dystans może nas czasami ogarnąć – to jedna z myśli, która towarzyszyła mi owej lekturze. Na przełomie kilku lat, zauważyłam że z tym dystansem jest mega ciężko, chyba babki z nim mają więcej problemu. Szczerze, nie wyobrażam sobie tak z imienia rzucić tematów o moich koleżankach, ponieważ już widzę ten foch. No dobra, moje koleżanki z tzw słowa na L są ZAJEBISTE! Dlaczego? Bo można być wb nich zawsze szczerym i szczerość otrzymać. Dobra ukłon wb Alicji, która jak przystała na pełną hetero dziewczynę jest również ZAJEBISTA i szczerość wzajemna tylko nas oblewa fundamentem – widać, czasem trzeba poznać kogoś na chwilę, aby wniósł do naszego życia prawdziwą przyjaciółkę.

Matka siedzi z tyłu. Opowieści z d**y wzięte, to nie tylko życiowy sarkazm na koleżanki, bo w tym sarkazmie czuć miłość, jaką darzą się wzajemnie dziewczyny, to także luzowanie gumy w majtkach odnośnie bycia żoną, partnerką, matką, córką, siostrą i członkiem rodziny. Każdy z nas jest inny, nikt nie jest lubiany przez cały świat w 100%, nikt nie ma idealnej rodziny, fantastycznych relacji z każdym kogo spotka na swojej drodze, ale jakoś z tym trzeba żyć i wyciskać od życia jak najwięcej pozytywnych relacji, uczuć.

Dziewczynki nie powinny przeklinać! Ile razy to słyszałyście?! Bo to brzydko, bo nie wolno, jak uwierają Was przekleństwa dnia codziennego, sypane słowem matki – to przemyślcie dwa razy, nim zaczniecie czytać Matkę siedzącą z tyłu.

Autorka z narzekania na codzienność, uczyniła paletę barw, które potrafią bawić oraz uczyć dystansu do życia oraz siebie. Zbiór historii, różnych wspomnień, przemyśleń Joanna Makosa – Rykalskiej, w sposób subiektywny, z lekką nuta sarkazmu oraz mrugnięcia okiem, myślę że trafi nie tylko do konkretnej listy odbiorców, aczkolwiek te które po całym dniu roboty, wchodząc do domu myślą o spokoju, a muszą walczyć z krzyczącymi dziećmi, obiadem, bajzlem ( którego przecież rano nie było) oraz facetem na kanapie z nosem w telefonie, przepadną wręcz w lekturze, nie czując się osamotnione.

Dziękuję z tego miejsca światu, że na swoim padole nosi tak oryginalne w swoim byciu kobiety jak Joanna Makosa – Rykalska, które są damami w swoim sakraźmie i które potrafią odróżnić szczerość od zwyczajnego chamstwa oraz pyskówki.

Moja ocena dyszka w mordkę strzelił!

Komentarze

Popularne posty