Kroniki Mroku. Powiernik mieczy – Kel Kade/ Recenzja książki

 


Patrząc się wstecz, na moje 34 lata jakie mam za sobą z czego jakieś 30 pamiętam, coraz bardziej dostrzegam złoty środek stwierdzeń typu „Życie pisze najlepsze scenariusze”, „Człowiek uczy się całe życie”, czy  „Najlepszym nauczycielem jest …no właśnie życie”. Kroniki Mroku, to książka, która uświadamia, że to praktyka (życie) robi z nas największych mistrzów dnia codziennego, że to czego uczono nas przez pewien okres życia, wychodzi w tzw praniu.

Kroniki Mroku, to wciągająca historia o 19letnim Rezkinie, który  dotychczasowe życie spędził za murami strzeżonej fortecy. To tam pobierał nauki władania mieczem, sprytu szpiega, przenikliwości dyplomaty czy perfekcyjności zabójcy. Młodemu mężczyźnie przyjdzie opuścić świat dobrze mu znany, świat który został przelany krwią jego bliskich mistrzów oraz nauczycieli, ludzi z którymi dzielił każdy swój dzień. Rezkinowi w długiej tułaczce, na jaką się udaję, towarzyszy koń oraz para mieczy – od teraz to jego przyjaciele.  Kel Kade, stworzył ktoś może powiedzieć oklepany scenariusz, jednak dla fanów klasycznej fantastyki pachnącej orężem, a nie walkami w kosmosie – jest to idealna książka, na jaką naprawdę warto było czekać.

Jak wyżej wspomniałam Kroniki Mroku, to bardzo dobra powieść ze świata fantastyki, czyta się ją przyjemnie, sprawnie, szybko, bez żadnych pokręconych zawirowań po drodze. Główny bohater, to postać tajemnicza, mimo że spędzamy z nim przeszło 500 stron, do samego końca nie wiemy kim jest oraz jaki jest w 100%. Być może odnajdziecie w nim kawałek siebie lub przypomnicie sobie jak to było, wchodzić w dorosłość w wieku 19/20 lat. Postać Rezkina, mimo dramatycznych przejść, jest również zabawna – chłopak żyjąc przez naście lat w odosobnieniu od świata zewnętrznego, nie zna reguł jakimi się rządzi, nigdy nie poczuł jak różni potrafią być ludzie, ba! Nawet nie zna wielu określeń, co czytając z perspektywy postaci pobocznych, jest naprawdę zabawne. I tutaj przechodzimy do występujących bohaterów poza naszym Rezkinem. Postacie realne, pozytywne w odczuciu, jednak mało rozbudowane – to minus, chociaż liczę, że kolejne części przyniosą ze sobą rozwinięcia, być może autor przybrał założenie, że teraz główny wątek Rezkina, na resztę przyjdzie nam poczekać? Ja czekam a i owszem!

Kroniki Mroku mają potencjał, można potraktować je jak prolog do czegoś większego! Fabryka Słów po raz kolejny wydała wspaniałą książkę, po której (mam nadzieję) będzie można się spodziewać wielu sytuacji, tematów oraz zaskoczeń.I jak to u Fabryki bywa – wspaniałe, oryginalne ilustrację, które tylko podsycają wartość słów – Paweł Zaręba, brawo Ci! Jeśli kochacie klasyczną fantastykę, podszytą humorem to jest to zdecydowanie książka dla Was.

Rezkin niczym Sheldon, potrafi wkurzać, rozczulać oraz rozbawiać. Koniecznie musicie go poznać!

Moja ocena

Mocne 7/10

Komentarze

Popularne posty