Przejdź do głównej zawartości

Śpij dziecinko, śpij - Jolanta Bartoś / Recenzja

 


Gdy książka trafiła w moje ręce, już sama jej okładka puściła wodzę mojej wyobraźni, odpalając stare silniki pt " horror". Jakiś czas temu wspomniałam Wam, że z biegiem lat  ten rodzaj literatury oraz filmu, coraz rzadziej wpada w moje ręce.

Powiem Wam, że jestem oczarowana historią, która mimo balansu na granicy klatw, starych historii, świata duchów itd została tak mocno zakorzeniona w realnym świecie, gdzie wszystko od postaci przez róźne sceny książki, a skończywszy na psychologii, która również ma wiele nam do zaoferowania.

Natalia Rogowska, to nasza ciężarna bohaterka, która realizuję swoje marzenia o idealnym mieszkaniu w kamienicy. Kobieta jest na ostatniej prostej do porodu, do tego ma pewne problemy w relacji z zaborczym mężem oraz jego specyficzną matką. 

Po gruntownym remoncie, małżeństwo wprowadza się do mieszkania na parterze, pod którego oknami rośnie najpiękniejszy krzak różany, jaki  wykazuję żywe, aby nie powiedzieć ludzkie zachowania. Gabinet to miejsce w którym dzieją się nieprawdopodobne historie, na początku kobieta miewa straszne sny, aby nie powiedzieć wizję, tak zdeterminowana trafia do gabinetu psychologa, który oprócz wykonywania swojego zawodu, interesuje się tematami paranormalnymi, dlatego ufa swojej nowej pacjentce w to co mu opowiada. Kiedy sam  na własnej skórze doświadcza nadprzyrodzonych mocy, wie że linia życia jego oraz Alicji przecięła się i połączyła na dobre ?

Tym co mi osobiści siadło na wyobraźnie oraz odczucia, jest mocno wykreowany wątek dziecięcy, jaki dominuję w horrorze. Widźma deptająca malenkie ciałka niemowlaków, upychając je do trumny - oi tak, zostanie mi to w głowie na bardzo długo.  Jako matka, chyba jeszcze bardziej stałam się wyczulona na pewne zachowania, elementy, nawet jeśli są one fikcją literacką, jak w tym przypadku.

Realizm, realizm i raz jeszcze realizm, tutaj został wykorzystany na maksa, dzięki czemu czujemy strach bohaterki, śnimy jej sny, czujemy na własnej skórze wilgoć oraz mrok gabinetu, smyrające po plecach zimno czy niepowtarzalny zapach róż. Autorka bardzo sprawnie manewruję piórem, tworząc swoim słowem, obrazy, które zakorzenią się w Waszych głowach na dłuższy czas.

 Wg mnie, książka wciąga dzięki wielości elementów realizmu, nad którym już miałam okazję się pochylić, gdy dodajemy do tego akcję, mimo wisząceogo nad nami uczucia strachu, nie potrafimy odłozyć książki dopóki nie poznamy zakończenia historii.

Nie zastanawiajcie się czy warto, chwytajcie za książkę!

Dziękuję z całego serca, wydawnictwu Zysk i S-ka za możliwość recenzji.

Moja ocena 9/10

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Król życia.

Śmiać się, czy płakać?

Człowiek – scyzoryk.

Kiedy Daniel Radcliffe, gra zwłoki.

Grube wióry - Rafał Pacześ / Recenzja

  Życie Cię zaskoczy.