Jacek Piekara - Ja, Inkwizytor

By | stycznia 20, 2015 Leave a Comment


On powraca

Cykl inkwizytorski Jacka Piekary, który gości nas od ponad dziesięciu lat jest jednym z najbardziej znanych na rynku, a co za tym idzie, najbardziej wyczekiwanym przez rządnych nowych przygód Mordimera, fanów. Piekara stworzył przyciągający świat, który mimo powierzchownych złudzeń, różni się od tego jaki znamy na co dzień. Tutaj Jezus Chrystus nie umiera i staje się Bożym Synem cierpiącym za grzechy świata, a schodzi z krzyża i wycina w pień połowę Jerozolimy – dość odważny zabieg jak na naszą kulturę, mimo wszystko wchłonął się i pozostał w sercach czytelników. Cykl przenosi nas do świata, w którym swoją dużą część odgrywają inkwizytorzy,” Głód i pragnienie” jest dziewiątym w dorobku Piekary dzieckiem owej serii, czy zostanie również entuzjastycznie przyjęty przez otoczenie ?

Najnowszy tom o przygodach Mordimera składa się z dwóch tekstów - zabieg ten był stosowany już przy wcześniejszych prequelach o przygodach głównego bohatera. Przenosimy się do czasów młodości Madderdina, jeszcze nie tak aroganckiego, który nie posiada licencji oraz nie podlega władzy biskupa Hez-Hezronu. Mordimer, jako absolwent Akademii Inkwizytorium pracuję dla mistrza Teofila Dooplera, dopiero w dalszym czasie jego drogi krzyżują się z drogami min. Bliźniaków - tych poznajemy w drugim tekście.

Pierwsze opowieść „Wiewióreczka”, jest dość łagodna , szybka do pochłonięcia niczym mała przekąska. Przenosi nas w świat który jest dobrze znany czytelnikowi, tutaj młody Mordimer nie mogąc cieszyć się urokami życia, torturuje kupca Tomasza Purcella, który wpadł na skutek matactw i przekrętów jakich dokonał wb. swoich wspólników. Przyznam szczerze, że postać Purcella trochę zbiła mnie z tropu, ten opasły na swój sposób ciapowaty mężczyzna może nas jeszcze zaskoczyć, a Inkwizytor będzie musiał postawić na inteligencję oraz spryt ,aby móc rozwiązać problem.

Druga opowieść de facto tytułowa, „ Głod i pragnienie”, ma troszeczkę inny charakter, po pierwsze jest dłuższa, po drugie ciut zawiła, z większą ilością elementów, stanowi jakby główne danie całej książki. Tutaj Mordimer ma do rozwikłania sprawę większej wagi. Doppler przydziela mu zadanie związane z odnalezieniem córki Piotra Krammera – niby zlecenie proste, jednak nie do końca. Wraz z biegiem czasu oraz zdarzeń, na jaw wychodzą nowe wątki, podejrzanym okazuje się bogacz Wentzel, do tego dochodzi sprawa fałszywych inkwizytorów, a także kobieta i demon.

Mordimer Madderdin, to mężczyzna który trzyma się swoich reguł postępowania, nader wszystko jest to człowiek głębokiej wiary, błyskotliwy, sprytny, wróg ciemnych mocy. Życie czasem stawia go w roli detektywa, ponieważ poza winem i kobietami, uwielbia złoto.

Z niecierpliwością czekałam na kolejne przygody Mordimera, co jak co, ale wykreowanie owej postaci Piekarze wyszło w 10-tkę! Mimo, że czytając kolejne części, huśtamy się w czasie, raz w przód raz w tył, nowe wręcz zaskakujące wątki kreujące znaną nam do tej pory postać, zasługują na głośne „WOW!”.

Narracja pierwszoosobowa zamiata postacie drugoplanowe gdzieś na bok, nie możemy przyjąć pozycji subiektywnego odbiorcy, ponieważ czytamy myślami Mordimera. Tutaj jednak Piekara sprytnie załatwił sprawę, przedstawiając nam pozostałe osobowości, w dość bardziej wymownych, zapadających w pamięć barwach. Na plus zasługują opisy miejsc i wydarzeń powiązane z głębokimi przemyśleniami naszego głównego bohater, a wszystko to dzięki lekkiemu, przewiązanym czarnym humorem języka Piekary.

Czy poleciłabym książkę? Owszem, ale tylko dla zaspokojenia głodu ciekawości fana, dla osób, które wcześniej nie miały styczności z serią, mogę śmiało powiedzieć, że ta pozycja jest dla Was. Z mojej strony powiem tyle, mam obawy co do dalszych poczynań z przygodami Mordimera Madderdina, jak tak dalej pójdzie będziemy czytać pisane szybko na kolanie historyjki, które wcześniej czy później zamienią się w telenowelę. „Głód i pragnienie” , pozostawiło mi plastikowy, sztuczny smak, trochę jak odgrzewany kotlet, nie wiem czy to niedosyt, czy powiedziała bym, że nawet zniesmaczenie… na pewno rozczarowanie. Są momenty, gdzie można się zachwycić, ale ogólnie rzecz biorąc książka "nic nam nie urywa z wrażenia"

Moja ocena  8/10
Nowszy post Starszy post Strona główna