Kurs na śmierć – Wojciech Wójcik/ Recenzja


 Wójcik
powraca i to w jakże dobrym stylu! Przedstawiam Wam najnowszą, znakomitą powieść kryminalną, której zakończenie zrobiło z moimi myślami klasyczne „ puff my mind”!Kryminały to rodzaj książek, które w ostatnim czasie już jakoś tak nie robią na mnie big wrażenia, jak jeszcze 7-8 lat temu ( starzeje się, czy zwyczajnie już dużo ich przeczytałam i ciężko mnie zaskoczyć?). Tutaj się wciągnęłam, a nawet zarwałam nocki, żeby poznać prawdę o morderstwie w Legionowskiej Szkółce Policyjnej.

Jako osoba, która raz na tydzień za dzieciaka, mijała Policyjną Szkołę w Legionowie, znając ją na swój sposób, ponieważ kilka osób z moich bliskich  tą szkołę kończyło, z jednej strony miałam łatwiej pobudzić swoją wyobraźnie odnośnie scenografii z drugiej musiałam świat realny rozgraniczyć od historii Wójcika. Znam wiele opowieści o policji od kuchni, bliski kuzyn mojego ojca przez wiele pełnił służbę w Pałacu Mostowskiego ( potocznie Mostowskich), dlatego klimat który stworzył Wójcik w powieści, był przecholernie realny jak dla mnie. Zachowania pracowników, nawet zadymione, przepełnione stęchlizną pomieszczenia biurowe / socjalno-mieszkalne, były jak żywe i ta wszechobecna wóda... Wróćmy jednak do początku, bo ilość energii oraz myśli, która krąży w moje głowie po lekturze Kursu na śmierć, zatraci mnie w tym wszystkim, co pragnę Wam przedstawić.

W pierwszym rozdziale poznajemy skrytego komendanta placówki w Legionowie, który przypadkowo staje się bohaterem, ratując niedoszłą samobójczynię przed nadjeżdżającym pociągiem. Tylko czy przypadki są tylko przypadkami..?

Święto policji, do Legionowa zjeżdżają się najważniejsi ( nie tylko z fachu), media, goście, ogólnie dużo szumu jak bywa przy tego typu wydarzeniach. Nim jeszcze impreza rozkręci się na dobre, ciało zastrzelonego komendanta placówki odnajdzie kursantka, Agnieszka Jamróz. Samobójstwo, morderstwo? Śledztwo, którego większość nie chce, tajemnice, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. Do tego wszystkiego kolejne samobójstwa kobiet, które dziwnym zbiegiem okoliczności znały się z komendantem. Przypadek, czy jednak elementy układanki, które mają stworzyć całość, dając odpowiedź na nurtujące pytania? Do rozwiązania zagadki zostaje przydzielony Paweł Łukasik, którego kilka lat wcześniej zesłano na peryferia za niesubordynację. Mężczyzna wiedzie spokojne życie, u boki ukochanej, niezbyt uśmiecha mu się wracać do Stolicy, zwłaszcza, że czeka na niego tutaj przeszłość – jego eks, która dorobiła mu rogi oraz mężczyzna / przełożony/ któremu dał nauczkę za zdradę. Pobocznie swoje ciche śledztwo na terenie Legionowa prowadzi Agnieszka Jamróz – zdolna dziewczyna, bystra, inteligentna, jednak cicha i skromna, popełniająca błędy na zajęciach fizycznych. Dla niej owa zagadka, okaże się nauką życia, zrozumie jak przejść przez życie i bardziej siebie doceniać.

Autor po raz kolejny wyrzuca nam konkretne osobowości, dając nam tym samym żywych bohaterów, realnych, pełnych swoich wewnętrznych porażek. Dostajemy życie namacalne, często brutalne, pełne kłamstw oraz ludzi prowadzących podwójne, a nawet potrójne życie. Seks, często bolesny, złamane serca, niedomówienia, kreowanie świata dla oka innych, a w tym wszystkim realny świat, znane nam Polskie krainy, miasta, smaki czy obrazki zza okna, sprawiają że umysł daje się oszukać, i wierzyć w historię, dopóki nie zamknie się ostatniej strony.

Kurs na śmierć, to godny polecenia kryminał z naszego rodzimego podwórka, już po Dziedzictwie von Schindlerów, czułam, że zakocham się w twórczości autora, ale tym razem zwyczajnie przepadłam. Wójcik daje nam wyrazistą, pełno krwistą historię kryminalną w której nie jesteście w stanie od razu odnaleźć odpowiedzi na nurtujące pytania, będziecie trzymani w napięciu do końca, a końcówka zrobi Wam „BUM- MAMY CIĘ”! Niech oklepany Mróz i inni się schowają, prawdziwe piękno tkwi w tym co piszę się z całego serce! Dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka 😊

Moja ocena 10/10

Komentarze

Popularne posty