Sybir/punk vol 3 - Michał Gołkowski / recenzja

By | lutego 16, 2021 Leave a Comment


 SybirPunk
, to nie książka, to nie seria książek, to nie historia mężczyzny dla mężczyzn, SybirPunk to idealne dzieło ( o którym miałam okazję pisać przy dwóch wcześniejszych częściach SP1 i SP2). SybirPunk, to umilacz czasowy dla mnie w okresie pandemii AD2020, wydaje mi się, że żaden inny rok nie byłby tak idealny na wydanie owej trylogii jak właśnie ten za nami. Michał Gołkowski, to bardzo zdolny autor, którego każda książka godna była by przełożenia na ekran duży czy też mały.

Panie i Panowie, przed Wami SybirPunk vol 3. Wracamy na tory losów Saszki zwanego Chudym oraz jego przyjaciół. Tym razem nasz bohater musi dać samemu sobie z liścia, ogarnąć się i odpowiedzieć na pytanie „ Co do cholery się właśnie stało? Jeżeli pamiętacie, jak skończyła się druga część Trylogii, to zapewne pamiętacie, że nasz bohater co mógł wysadzić w kosmos na niekorzyść dla samego siebie, tak też właśnie uczynił, niszcząc za sobą wszystkie możliwe wyjścia ewakuacyjne oraz mosty. W momencie, gdy otwieramy trzecią część, nie ma chyba nikogo, kto nie chciałby dorwać jego głowy i pomyśleć, że kiedy poznałam Saszkę, to był drobnym cwaniaczkiem z szarego bloku, któremu trafiła się lukrowana kura, a w niej zamiast złota, zgniłe jajo.

Minusem trzeciej części Trylogii jest mimo wszystko świadomość, która mówi to trzecia część, wszystko i tak skończy się dobrze. Tak więc mimo wiru wydarzeń, który okazał się bardzo dobrym rozwiązaniem, adrenalina gdzieś zeszła na drugi plan, bo i tak odczuwa się to, że cokolwiek nie stanie Chudemu na drodze, on i tak świetnie sobie z tym poradzi. Przypięcie Chudemu łatki Steven’a Seagal’a z jednej strony nie było dobrym wyjściem, z drugiej czy koniec Trylogii powinien być tez końcem Saszki? No właśnie, na dwoje babka wróżyła.

NeoSybirsk, znakomicie opisany w dwóch poprzednich częściach, nie kryję przed nami już niczego. Oczami wyobraźni, potrafimy się w nim poruszać bardzo dobrze, dzięki wnikliwym opisom Gołkowskiego. Autor stworzył świat z jednej strony szary, pesymistyczny, miejsce, gdzie nawet diabeł nie chciał by zamieszkać, z drugiej strony świat  ten ma coś w sobie czy umie zachwycić, puścić oko. Ja pamiętam Warszawską Pragę sprzed 30 lat i dzisiejsze miejsca w których spotyka się elita, kiedyś były zakamarkami owego NeoSybirska – czy się bałam starej Pragi? Jasne, że nie. Byłam tutejsza. Jednak opisy NeoSybirska, przyciągają stare wspomnienia…

Wracając do książki, Gołkowski daję nam kilka nowych lokalizacji ( mapa ulega pewnej aktualizacji) co za tym idzie, poznajemy nowe osoby, oraz ciemnych typków, którzy trzęsą nowym rejonem. Wszystko to zostaje ładnie upięte, dając tym samym wstęp do przyszłości tj Sybirpunk RPG. Opinie co do poszczególnych części są podzielone, jedni uważają, że najlepsze były dwie pierwsze inny, że końcówka, a ja mam dylemat jak typowa kobieta…w końcu trudno wybrać ulubioną parę butów czy torebkę 😉 to samo odczucie mam odnośnie Trylogii Sybirpunk. Dla mnie to idealna, płynna całość. Płynna całość napędzana wyżej już wspomnianą akcją, dogłębnie poruszającymi wyobraźnię opisami, dopięta oryginalnymi charakterami postaci z jakimi spotyka się nasz główny bohater. Miłość, przyjaźń…to też tam znajdziecie. Nie opowiem Wam nic więcej o fabule, fabuła jest od tego aby ja przeczytać, poznać, a uwierzcie, że i tym razem nie będziecie chcieli odłożyć książki nawet na chwilę, ciekawość moi drodzy, to klucz do dobrej książki, a ta jest chol…dobra.

 

POLECAM! Ukłony dla wydawcy, Fabryki Słów oraz przede wszystkim dla jej zdolnego dziecka, Michała Gołkowskiego! Czekam na więcej książek 😊

Moja ocena 10/10

Nowszy post Starszy post Strona główna

0 komentarze: